Region: Białystok
Logo
Logo
Region: Białystok

Aktualności

24.02.2019

Spektakl poruszający emocje i zmysły …. Czyli modowe „JA” Barbary Piekut

Wywiad Barbara Piekut-1

Światowej sławy kreacje, elektryzująca muzyka i tysiące widzów oczarowanych pięknem modowego spektaklu – a to wszystko otoczone niesamowitą charyzmą. Poznajcie Barbarę Piekut, białostocką projektantkę i założycielkę marki MO.YA fashion oraz wiceprezes Stowarzyszenia na Rzecz Muzeum Mody i Tekstyliów ITE. Aktywna zawodowo i prywatnie, emanująca optymizmem i szczerością o niesamowitym charakterze. „Never give up, jak spadła Ci korona, to popraw ją i zasuwaj dalej!” to mantra, którą kieruję się na co dzień. Dzięki temu jest spełnioną mamą i projektantką, zarażającą niesamowitą energią.

Parę słów o biznesie …

E&M: MO.YA FASHION – Pani Basiu, czy mogłaby Pani przybliżyć nam skąd pomysł na tak tajemniczą nazwę?

Barbara Piekut: Kilkukrotnie zadawano mi pytanie o nazwę i ciężko prosto zdefiniować dlaczego właśnie taka. Nie wiem dlaczego. Długo się nad nią zastanawiałam. Nie chciałam robić tego pod nazwiskiem. Zaczynałam jako Barbara Augustyniak. Będąc już osobą zaręczoną, wiedziałam że po ślubie nie będę nosić tego nazwiska, więc chciałam stworzyć brand. Jednego byłam pewna – od samego początku chciałam, aby to była taka moja nazwa. Obecnie na arenie międzynarodowej jestem przedstawiana również jako MO.YA fashion couture.

E&M: Jak wyglądały Pani zawodowe początki?

Wywiad Barbara Piekut-3

Barbara Piekut: Pochodzę z małej miejscowości Łapy. Jako dziecko nie mogłam pozwolić sobie na markowe ciuchy, więc postanowiłam coś z tym zrobić. Miałam zaprzyjaźniony second hand , z którego wybierałam perełki i przerabiałam je z pomocą krawcowej. Zawsze sama wymyślałam sobie kreacje na wyjścia, z czasem zaczęłam spontanicznie doradzać w tej kwestii koleżankom.

Potem zaczęłam studiować prawo na Uniwersytecie w Białymstoku. W międzyczasie pracowałam jako marketingowiec w firmie developerskiej i udzielałam korepetycji z języka angielskiego. Mimo różnorodnych zajęć czułam, że nie spełniam się zawodowo – nie byłam do końca szczęśliwa. Ciągle poszukiwałam siebie . W głębi duszy czułam , że chcę coś zmienić w swoim życiu i rozwijać się bardziej artystycznie.

 

Nie trwało to długo, gdyż pewnego razu wybrałam się na warsztaty z Grażyną Hase w Białymstoku. Jednym z zadań było wykonanie stroju z worka ścinków, które przywiozła Pani Grażyna. Podczas jednych warsztatów zrobiłam ich aż 4 i to był moment, w którym poczułam, że projektowanie jest tym, co chce robić w życiu.

Po rozmowie z Panią Grażyną Hase czułam się zmotywowana i wiedziałam, że nie mogę się poddać. Postanowiłam wyjść ze swojej strefy komfortu i podjęłam się stworzenia własnej kolekcji. Rozważyłam wszystkie za i przeciw i stworzyłam kolekcję na swój rozmiar, w razie gdyby się nie sprzedała. W najgorszym wypadku zostałabym z 12 nowymi sukienkami w swojej szafie. Nie miałam pojęcia na co się porywam. To było naiwne i twórcze, a jednocześnie tak piękne, że takie „coś” się zrodziło i myślę sobie to musi wyjść.

Nie byłam świadoma tego, że jak się powie A to trzeba w końcu sobie powiedzieć B …Okazało się, że ta A się bardzo dobrze sprzedała, więc te B zaczęło się kroić… Potem 4, 5, 6 i tak 6 lat. Zaczynałam z kwotą 6 tys. złotych , które były moimi oszczędnościami i zostały całkowicie pochłonięte przez moją pierwszą kolekcję.

 

E&M: Co jak dotąd było dla Pani największym biznesowym wyzwaniem?

Barbara Piekut: Projekt sukienki dla Justyny Steczkowskiej na koncert z Jose Carrerasem. Był on największym wyzwaniem zawodowym, logistycznym i emocjonalnym. Cała współpraca z Justyną była dla mnie niesamowitym przeżyciem, ponieważ to była pierwsza tak znana osoba, z którą podjęłam współpracę.

Było to dla mnie wyzwanie zawodowe – ponieważ szyłam kreację dla osoby, którą miała oglądać ogromna publiczność, logistyczne – mieszkałyśmy w dwóch różnych miastach, a trzeba było robić przymiarki i wszelkie poprawki i emocjonalne, bo chciałam stanąć na wysokości zadania i podołać oczekiwaniom Justyny. Mimo początkowych obaw była to niesamowita przygoda, która na długo pozostanie w mojej pamięci.

Wywiad Barbara Piekut-4

 

E&M:  Czy ma Pani swój ulubiony inspirujący/motywujący cytat?

Barbara Piekut: Never give up. Myślę, że w tym zawiera się wszystko. Zawsze masz dwa wyjścia: albo ewoluujesz albo powtarzasz błędy. Warto pamiętać o tym, że nawet jeżeli mamy na ten moment gorszy czas i coś nam nie wychodzi, to jest to po to, aby zdobyć doświadczenie i wyciągnąć odpowiednie wnioski, by stać się lepszą wersją siebie. I to jest bardzo ważne. Każdy z nas doświadcza niepowodzeń w życiu lecz kluczowym elementem jest to, aby się nigdy nie poddawać i iść do przodu.

 

Igłą i nitką szyte

E&M: Gdzie można spotkać Pani kreacje ? Bierze Pani udział w modowych wydarzeniach w Polsce lub za granicą?

Barbara Piekut: Ubiegły rok był wspaniałym czasem. Pierwszy raz w życiu pokazałam swoją kolekcję w Berlinie. Od tego Berlina się zaczęło. Później były dwa pokazy w Mediolanie, na które otrzymałam zaproszenia. Na pierwszym pokazie przedstawiłam kolekcję „Elements”, a na drugim postanowiłam, że zrobię premierę mojej najnowszej kolekcji – „Sensuality".

Jakby ktoś mi powiedział 5 lat temu: Baśka będziesz miała pokazy mody w takich miejscach to bym powiedziała: "Eee… nieprawda!" Więc to był naprawdę wyjątkowy rok.

Miałam też przyjemność otworzyć wydarzenie z wieloletnią tradycją. „Fashion Philosophy Fashion Week Poland” w Bielsko Białej. Dodatkowo moje kreacje można spotkać w Hotelu Traugutta w Białymstoku, gdzie zaprojektowałam stroje dla obsługi hotelu. W tym roku przede mną dwa pokazy mody. Pierwszy odbędzie się 5 marca w Paryżu, gdzie pokażę kolekcję „Sensuality”, tylko w innej odsłonie, bo to co było w Mediolanie to tylko jej część. Miejsce drugiego pokazu jest niespodzianką. Następnie chciałabym to jakoś wszystko spiąć i zrobić pokaz mojej całej kolekcji w Białymstoku.

 

Wywiad Barbara Piekut-5

E&M: Który ze światowych projektantów najbardziej Panią inspiruje?

 

Barbara Piekut: Absolutnie Elie Saab! Jest to mężczyzna, który jest dla mnie królem od couture. Tworzy spektakularną modę wieczorową, nie korzystając przy tym z gotowych elementów. Wszystko jest wyszywane ręcznie, nawet najbardziej wymyślne hafty. To jest niesamowite z jak wielką dokładnością są wykonywane wszelkie detale do sukien. Wszystko ze sobą współgra. Tam nie ma miejsca na przypadek. Z pewnością Elie Saab to numer 1!

 

E&M: Z którego projektu jest Pani najbardziej zadowolona i dlaczego oraz skąd bierze Pani nazwy np. Sensuality, Elements, No.6?

Barbara Piekut: Za każdym razem nazwa kolekcji musi nieść za sobą jakiś nośnik energii, którą chcę tą kolekcją przekazać. Dla mnie takim kluczowym elementem jest muzyka do pokazu. Kiedy pracuję nad kolekcją, lubię słuchać muzyki, szczególnie klasycznej, która później wybrzmiewa w tle pokazu. To nie są oczywiste piosenki, głównie jest to twórczość Lindsey Stirling czyli połączenie skrzypiec z elektroniką.

„Elements” to był tytuł utworu, który był tym przewodnim elementem, zaś „Sensuality” to był nośnik energii kobiecości, który chciałam ukazać. Póki co najbardziej jestem zadowolona z ostatniego pokazu w Mediolanie- odbył się na otwartym powietrzu, na dziedzińcu zabytkowego pałacyku, akustyka tego miejsca była wspaniała, pogoda wymarzona a miejsce idealne na premierę kolekcji.

 

Wywiad Barbara Piekut-6

E&M: Czym się Pani kieruje: klasyką, nowoczesnością czy ekstrawagancją?

Barbara Piekut: Bardzo lubię klasykę. Moda jest taką dziedziną, w której większość rzeczy „została już powiedziana”. Ważną kwestią jest to, że trzeba być zaznajomionym z klasyką, aby móc sobie pozwolić na awangardę. Takie połączenia sprawiają, że finalny projekt jest spójny. Na co dzień zajmuję się sukniami wieczorowymi, które jednak są związane z klasyką, natomiast zdarzają się też awangardowe sukienki. Jednak są to stroje sceniczne lub na indywidualne zamówienie.

Biznes jako słowo klucz…

E&M: Jakie przygody i nowe doświadczenia zyskała Pani dzięki swojej pracy?

 
Barbara Piekut: Nie należałam do asertywnych osób. U artystów to bardzo powszechne, że pomimo bogatego życia wewnętrznego i ekspresyjności, mogą mieć trudności z obroną własnego zdania. Asertywność i zachowawczość to cechy, które z pewnością zyskałam właśnie dzięki swojej pracy. Moja praca pozwala mi na co dzień obcować z pięknem i poznawać ciekawych i inspirujących ludzi. Od jakiegoś czasu jestem zapraszana z pokazami do różnych części Polski, ale i Europy, także mam szansę odwiedzić też wiele cudnych miejsc. To są właśnie te aspekty, które czynią projektowanie mody jeszcze wspanialszym zajęciem.
 
E&M: Co sprawia Pani największą radość w tak aktywnym życiu zawodowym?
 

Wywiad Barbara Piekut-7

Barbara Piekut: Dzieci. To jest moja bateryjka i największa radość. Nie ma nic piękniejszego w życiu kobiety niż macierzyństwo. Moje dzieci nauczyły mnie pokory, cierpliwości, wytrwałości oraz pokazały, że wszystko jest kwestią organizacji. W nas, matkach drzemią niewyczerpane pokłady siły- nawet, gdy czasami padamy na nos po całym dniu starań o pogodzenie ze sobą wszelkich aspektów życia, a wiemy, że przed nami zarwana noc "biurowej roboty", wystarczy jedno spojrzenie na buzię śpiącego młodego człowieka, dla którego jesteśmy centrum wszechświata i super bohaterem- to jedno spojrzenie przypomina, po co robimy to wszystko.

Chcę pokazać moim dzieciom, że warto starać się ze wszystkich sił spełniać marzenia, że pomimo chwil trudnych, momentów zwątpienia nie należy tracić z oczu celu, nie należy się poddawać. Nie chcę im o tym opowiadać. Chcę, by to widziały na co dzień, by wiedziały, że posiadanie rodziny nie oznacza rezygnacji z marzeń, że rodzina nie ogranicza, tylko dodaje skrzydeł, napędza do działania. I jest największym powodem do dumy!

 
 
E&M: Co uważa Pani za swoje największe życiowe osiągnięcie?

Barbara Piekut: Największym życiowym osiągnięciem dorosłego człowieka, który pracuje i ma rodzinę jest to, że jest w stanie pracować i mieć rodzinę. Ktoś kto kieruje się w życiu miłością i chcę się nią dzielić na około to ta energia zawsze do niego wraca. To jest osiągnięcie że udaje się to zrobić, jednocześnie nie zatracając w tym wszystkim siebie.

E&M: Czy uważa się Pani za kobietę spełnioną zawodowo?

Barbara Piekut: Uważam się za spełnioną kobietę – to na pewno, gdyż to co robię daje mi dużo szczęścia. Natomiast zawodowo – absolutnie nie i nigdy nie będę. Uważam, że każdy kto zajmuje się jakąś twórczością odpowie tak samo. Życie to ciągła praca nad warsztatem. Życzę sobie tego, abym nigdy nie poczuła się spełniona zawodowo, gdyż wtedy przestanę się rozwijać.

 
 
Wywiad Barbara Piekut-8
E&M: Co według Pani kryje się pod słowami Przedsiębiorcza Kobieta?

Barbara Piekut: Przedsiębiorczość jest kobietą – my kobiety mamy niesamowitą moc koncentrowania się na wielu czynnościach na raz. Kobieta może robić obiad, jednocześnie rozmawiając z przyjaciółką i myśleć, co będzie robiła za tydzień. Najlepsze jest to, że wszystkie te czynności wykonuje sprawnie. W dzisiejszych czasach jest trudno być przedsiębiorczą kobietą, gdyż wymaga to od nas niesamowitej odwagi jednak nie jest to niemożliwe. Trzeba pamiętać, żeby nigdy się nie poddawać i nawet jak się nie udaje „poprawiamy koronę” i walczymy dalej!

E&M: Dziękujemy bardzo za wywiad.

Wywiad Barbara Piekut-9

Wywiad z Barbarą Piekut przeprowadziły: Monika Sacharzewska i Emilia Waraksa

 

Kategorie
Nasze projekty