Region: Białystok
Logo
Logo
Region: Białystok

Aktualności

31.03.2019

Sukces malowany pędzlem… czyli Dorota Lange i jej świat wizażu

 

Dorota Lange – założycielka firmy MAKE UP ACADEMY BY LANGE. Właścicielka Studia DOROTA LANGE. Dyplomowana charakteryzatorka i wizażystka. Jest absolwentką Międzynarodowej Szkoły Charakteryzacji Teatralno-Filmowej Marii Ewy Dziewulskiej w Warszawie, którą ukończyła z wyróżnieniem. Wykonuje makijaże ślubne, wieczorowe i okolicznościowe. Od lat związana z telewizją. Pracuje na planach zdjęciowych oraz filmowych. Zajmuje się charakteryzacją filmową, estradową i teatralną. Współpracuje z wieloma cenionymi fotografami, operatorami, stylistami fryzu i projektantami mody. Specjalizuje się również w zakresie kamuflażu blizn, tatuaży, przebarwień skóry (np. bielactwo). Jest też producentką PUDRU COCAINE BY LANGE.

 

Parę słów o biznesie…

Zrzut ekranu 2019-03-15 o 20.53.34.png

H&M: Co nakłoniło Panią do podjęcia decyzji o założeniu własnego biznesu i jak wyglądały Pani zawodowe początki?

 

Dorota Lange: To dopiero mnie zaskoczyłyście! Jako, że jestem zodiakalną lwicą, bardzo trudno mi się podporządkować komukolwiek. Wszędzie gdzie pracowałam, czułam się źle. Zdałam sobie sprawę, że lubię być kapitanem na swoim statku i chcę sama kierować swoją przyszłością. Moim pierwszym biznesowym działaniem był sklep. Tak dokładnie SKLEP Z CIUCHAMI! Problem w tym, że kompletnie tego nie czułam, a jakiś czas później doszłam do wniosku, że jeżeli mam coś robić to tylko i wyłącznie coś co kocham. Moją miłością jest malowanie i tak to się zaczęło. Jednak wtedy nie sądziłam, że to wszystko osiągnie taką skalę.

 

Skończyłam charakteryzację teatralno-filmową, dlatego poszłam właśnie w tym kierunku. Moje zawodowe początki to praca w Warszawie. Robiłam wtedy metamorfozy gwiazd, w „Pytaniu na Śniadanie” z Grażyną Kulą, która była promotorką mojej pracy dyplomowej. Tematem przewodnim były bajkowe postacie. Później wróciłam do Białegostoku. Uwierzycie, że nikt wtedy nie zajmował się tą branżą?! Nikt nie robił make-upu. Moje koleżanki z Warszawy mówiły: Do jakiego Białegostoku? Co Ty tam będziesz robiła? Tam nic przecież nie ma, nawet telewizji!” Telewizja mała, ale jest! Tak więc moje pierwsze metamorfozy powstały w salonie sukien ślubnych Cymbelin. Robiłyśmy tam dni otwarte i w taki sposób zaczęłam zdobywać klientki. Panna młoda zobaczyła się w makijażu, uczesaniu oraz w sukience i za chwilę dzwoniła umawiała mamę, siostrę i  świadkową.

Na początku były dwie, trzy, pięć, a potem dwadzieścia dwie klientki!  W ciągu soboty to było naprawdę coś. Jak mówiłam koleżankom: „Słuchajcie ja w sobotę zrobiłam 22 osoby.” to one pukały się w głowę i nie wierzyły. Kolejne metamorfozy robiłam w Gazecie Wyborczej, no i przyszedł też czas na TVP Białystok, gdzie miałyśmy swój program. Takie właśnie były moje początki, a później doszła jeszcze szkoła, no i jest do dziś.

 

H&M: Skąd pomysł na stworzenie kanału Happy 40?

 

Dorota Lange: Pomysł na stworzenie vlogów zaczął się w zasadzie od tego, że około 40stki dopadł mnie taki zakręt życiowy. Zdarza się bardzo często w okolicy tego wieku. Mam silny charakter. Jeżeli upadnę to zrobię wszystko, aby wstać. Ciężko było, ale się podniosłam. Przyjechała do mnie moja przyjaciółka Basia Hetmańska (znana wokalista Candy Girl) i mówi: „Głupku przestań, weź się za robotę! Masz 40 lat  talent i pasję. Zacznij prowadzić kanał dla kobiet po 40stce o makijażu, przecież one tyle błędów popełniają, możesz tyle ciekawych rzeczy im opowiedzieć.” Pamiętam jak pomyślałam sobie: „Gdzie ja? Jaki kanał, przecież ja nie ogarniam Internetu! . Z Basią nie było dyskusji: „Masz kupić telefon i się nagrywać!” - mówiła.

 

Codziennie do mnie dzwoniła i pytała czy kupiłam telefon, bo jak nie to jutro znowu zadzwoni. I tak  dzwoniła non stop przez tydzień. W końcu kupiłam ten telefon i nagrałam pierwszy odcinek. Kanał już na samym początku robiłam na spontanie. U mnie wszystko musi iść od serca.

 Nie jestem jakąś znaną vlogerką. Nie mam nie wiadomo ilu followersów, ale każdy jest dla mnie bardzo cenny. W tej chwili  obserwuje nas 1300 pań. Z każdej bardzo, ale to bardzo się cieszę.

 

Z czasem dołączyła do mnie moja przyjaciółka Magda. Jest psychologiem i ma tematy bardziej psychologiczne. Doszłam do wniosku, że my - kobiety po 40stce - nie tylko interesujemy się makijażem, ale też lifestylem. Magda mówi trochę o życiowych zakrętach, zdradach i sytuacjach dotyczących wszystkich kobiet. Pomysły na vlogi przychodzą spontanicznie. Magda czasem dzwoni i mówi, że fajnie będzie jak babeczki posłuchają o tym i o tamtym. „Dobra robimy to!”- to moja odpowiedź. Nagrywamy również w, wydawałoby się, najmniej odpowiednich momentach! Siadamy, włączamy telefon i się malujemy. Nagrałyśmy kiedyś dwa odcinki w aucie. Co prawda przez całe nagranie jesteśmy niewyraźne, bo chwytak na telefon drgał przez całą podróż, ale takie jesteśmy. Wszystko tworzymy absolutnie spontanicznie.

 

Ostatnio spotkałam sąsiadkę na klatce i powiedziała mi, że mnie ogląda, bo tak dobrze wszystko tłumaczę. Ogląda mimo, że kompletnie nie jest moim targetem. Nie wiem co tak przyciąga kobiety na kanał. Może faktycznie umiem dobrze tłumaczyć?! W sumie prowadzę szkołę, więc muszę to w pewien sposób dziewczynom wyłożyć do głowy *śmiech*. Nie ma znaczenia czy będę miała miliony czy tysiąc pań subskrybujących. Dla mnie szczęściem jest to co robię. To jest moja pasja.

 

Biznes jako słowo klucz…

 

H&M: Jakie przygody i nowe doświadczenia zyskała Pani dzięki swojej pracy?

 

Dorota Lange: Wciąż poznaje nowych ludzi, to jest nieustająca przygoda. Pan Bóg stawia mi fantastyczne kobiety na drodze. Ci fantastyczni ludzie dla mnie prawdziwym skarbem. W szczególności doceniam kobiety, moja praca to kobiety. Za każdym razem dziękuje za to Panu.

 

Zaczęłam również wyjeżdżać za granicę, aby prowadzić szkolenia. To dla mnie nowe doświadczenie. Teraz pierwszy raz jadę do Brukseli, mam tam swoich odbiorców. Drugą edycję kursów planuję na jesień. Odzywa się do mnie panie z innych krajów. Niesamowicie się cieszę, bo dzięki mojej pracy okazuje się, że będę mogła poznawać jeszcze piękniejsze miejsca. Nie jadę na jeden dzień. Zawsze zostawiam sobie kilka dni, aby pozwiedzać miasto.

Myślę, że niedługo polecę do Włoch. Już dawno dostałam takie zapytanie i dziewczyny zbierają już grupkę. Na razie nie myślę o kursach poza Europą. Wyznaję zasadę, że wszystko małymi kroczkami, bo można się naprawdę przewrócić.

 

H&M: Co sprawia Pani największą radość w tak aktywnym życiu zawodowym?

 

Dorota Lange: Właśnie to wszystko o czym mówię. Jak robisz to co kochasz, to naprawdę nie jest praca. Wiele osób o tym mówi i ja także każdemu powtarzam, nawet mojej córce. Zawsze jej mówiłam: „Rób to co kochasz, będziesz wtedy szczęśliwa, a jak Ty będziesz szczęśliwa to i ja będę szczęśliwa. Każdej dziewczynie to powtarzam. Rób to co kochasz. Uśmiechaj się każdego dnia, to jest szczęście.

 

Zawsze na zajęciach mówię o podstawach pracy wizażysty i o tym, że to nie jest zawód dla każdego. Czasami przychodzą do mnie dziewczyny i nie mają tego czegoś. W tej pracy trzeba lubić ludzi, naprawdę trzeba lubić kobiety, bo nie każda kobieta lubi kobietę. Czasami jest tak, że przychodzi ładna dziewczyna i kobiety przestają ją lubić. Ja uwielbiam kobiety, kocham piękno. Uważam, że każda z nas jest piękna, tylko nie wszystkie to pokazujemy. Malując wydobywa się piękno i to jest  wspaniałe. Wam też dziewczyny radzę: róbcie to co Wam w sercu gra, a naprawdę znajdziecie swoją drogę.

Zrzut ekranu 2019-03-15 o 20.58.42.png

 

H&M: Co uważa Pani za swoje największe życiowe osiągnięcie?

 

Dorota Lange: To, że mam taką fantastyczną córkę. To jest mój największy sukces i każdemu życzę takiej córki. Ma tyle dobra, empatii, ciepła i pasji - tego życzę każdej kobiecie. To że mam pracę, która jest moją pasją, to też jest mój sukces.

 

Makijaż…

 

H&M: Czy jest jakiś trend makijażowy, którym mogłybyśmy zainspirować się w obecnym sezonie?

 

Dorota Lange: Co roku są różne trendy, sezony też mają swoje trendy. Moim trendem, który jest modny w makijażu i nigdy nie przestanie być to make-up w stylu francuskim. Czym mniej, tym lepiej. Czerwone usta, świeża świetlista i zadbana cera. Wszystko świeże i minimalistyczne. Tym jedynym akcentem mogą być właśnie czerwone usta, które nigdy przenigdy nie wyszły z mody i myślę, że nie wyjdą.

 

H&M: Czym kierują się Pani dobierając makijaż kobietom?

 

Dorota Lange: Zawsze rozmawiam dużo z klientką. Zanim zacznę makijaż i przygotuję jej buźkę, chcę ją troszeczkę poznać. Wyczuwam energię. Chcę wiedzieć czy kobieta jest odważna, czy może delikatna. Bo jak przyjdzie filigranowa dziewczynka, która jest skromna to ja jej nie mogę przemalować. Najważniejsza jest osobowość klientki. Uroda też. Oczywiście biorę  pod uwagę to jaką ma urodę czy kolor oczu, ale na pierwszym miejscu jest osobowość. Staram się zajrzeć troszeczkę głębiej. Powierzchowność nie ma znaczenia. Ważne jest to, co jest w środku i dlatego też próbuję nawiązać z klientką relację. Kiedy patrzysz na kogoś pozytywnie, to ten ktoś to czuje. Mam chyba taki dar, że kobiety się przede mną otwierają. Pytam, co lubią czego nie. Na zajęciach ze studentkami też tworzę luźną atmosferę, wszystkie jesteśmy na „Ty”. Jest dużo śmiechu. One nie przychodzą tu tylko nauczyć się make-upu. Chce dać im coś więcej. Chcę podzielić się pasją i tym co mam w środku, tym co dla mnie najważniejsze.

 

Jestem bardzo wierzącą osobą, wiele osób podczas kontaktu ze mną się nawróciło. Mówię o Bogu i się tego nie wstydzę. Bóg prowadzi mnie każdego dnia. Raz do roku jest taka Msza – godzina łaski. W tym roku miałam akurat wtedy zajęcia i mówię dziewczynom, że jest godzina 12:00 i pytam: „Kto idzie ze mną do kościoła?” Wszystkie poszły. To jest piękne. Nie każdy odnajduje to później w sobie, ale może akurat zaszczepię coś dobrego, Bożą iskrę.

 

H&M: Z jakimi największymi gwiazdami Pani współpracowała i jak Pani wspomina tę współpracę?

 

Dorota Lange: Oj, było wiele takich osób! Duże wrażenie na mnie zrobił Piotr Rubik. Bardzo skromny, ciepły, przesympatyczny człowiek. Marysia Sadowska – robiłam ją na lata 20-30 z Grażyną Kulą, właśnie w „Pytanie na Śniadanie”. Justynę Sieńczyłło – robiłyśmy na Babę Jagę. Była totalnie nie do poznania. Koleżanki na planie jej nie poznały. Była też Magda Cielecka, Basia Hetmańska, Paw Małaszyński, Maja Sablewska, Maciej Musiał, Zosia Ślotała, Paulina Krupińska, Kendi, Rozalia Mancewicz, Justyna Steczkowska, Asia Jabłczyńska i wiele innych.

 

 

H&M: Co daje Pani najwięcej radości z prowadzenia szkoły wizażu i charakteryzacji Make Up Akademy By Dorota Lange?

 

Dorota Lange: To, że mogę dzielić się pasją. Szkoła całkowicie mnie pochłonęła. Czasami pracuję przy jakiś reklamach, ale teraz zdecydowanie mniej, bo poświęciłam się akademii. Mając dwa oddziały w Białymstoku i w Warszawie, potrzeba na to naprawdę dużo czasu. Jednak nawet częste dojazdy mnie nie zniechęcają! Włączam swoją ulubioną muzykę i jadę, bo mam super dziewczyny. Jedna przylatuje nawet samolotem ze Szczecina. To jest ogromne wyróżnienie, że wybrała właśnie moją szkołę. Okazuje się, że jesteśmy jedną z nielicznych szkół, która wystawia świadectwa MEN. Podlegamy pod ministerstwo, a takich szkół jest niewiele. Po naszej szkole są naprawdę uprawnienia do tego aby wykonywać zawód wizażysty. Kończąc nawet ten dwudniowy kurs charakteryzacji, a jest on totalnie podstawowy.  Ich energia i chęć do działania daje mi ogromną satysfakcję!

D26DC3E8-34CC-45A5-AB7A-3B5E0563225F.png

 

H&M: Jak wyglądają zajęcia w Pani szkole?

 

Dorota Lange: Są praktyczne w 99,9%. W pierwszy dzień się poznajemy. Każda mówi wtedy coś o sobie. Staram się je wprowadzić w zawód. Mówię na czym polega ta praca, bo nie każdy się do tego nadaje. Na pierwszych zajęciach określamy kształty twarzy, zaczynamy od kompletnych podstaw. Czasami trafiają do mnie dziewczyny ze skończonymi innymi szkołami i jestem w szoku. Zaczynam zajęcia od podstaw, a one są zdziwione, że one tego nie miały. Nie wiem jak można uczyć makijażu bez takich fundamentów. To tak jak  z budowaniem domu, bez dobrego gruntu dom nie będzie stał. Zawsze powtarzam, że na tym kursie nie powinny skończyć swojej edukacji. To nie działa tak, że zostajecie wizażystami i koniec pracy nad swoimi umiejętnościami i wiedzą. Trzeba dalej szkolić się w tym zawodzie. Dużo podróżuję, zapraszam do swojej szkoły inne wizażystki. Ostatnio była znana wizażystka zza wschodniej granicy – Demitka. Cieszyła się dużym zainteresowaniem, bo wschodnie makijaże są troszeczkę inne. Odmienne techniki, inne kosmetyki. Sama byłam zaciekawiona tym makijażem. Pokaz był u mnie, taka część praktyczna, tylko na 10 osób. Demitka jest osobą, która bardzo przywiązuje uwagę do jakości i współpraca między nami bardzo mi pasuje. Wiem, że na pewno ją zaproszę jesienią do Warszawy, bo dziewczyna ma ogromną wiedzę i pokazuje wszystko w zupełnie odmienny sposób. Ja również dużo wyniosłam z tego szkolenia.

 

Cocaine by Lange…

Zrzut ekranu 2019-03-15 o 20.56.16.png

 

H&M: Czy produkt COCAINE BY LANGE jest dobry również na co dzień, czy tylko do makijaży scenicznych i wieczorowych?

Dorota Lange: Tak, na co dzień również sprawdza się rewelacyjnie. Utrwala i matuje. Jest przeznaczony nawet do systemu HDR i 4K. Mój facet jest operatorem i pracuje na kamerach 4K. To jakość, w której widać każde pory. Ten puder nie robi efektu maski. Jest niewidoczny. Czasem, jak  wieczorem skaczemy po kanałach, to aż razi w oczy, że niektórzy wyglądają jak woskowe lalki. Stworzyłam fixer i blocker w jednym. Kobiety przychodzą i mówią: „Ja po kokainę*śmiech*. Czasem mam tygodnie, że tylko chodzę na pocztę i wysyłam - nawet za granicę. Na początku po dwa a teraz to już po 10. Wysyłam, a one tam tym handlują. Śmieję się, że to są moje dilerki.

 

H&M:  Skąd wziął się pomysł na ten produkt i jaka jest geneza tej niecodziennej nazwy?

 

Dorota Lange: Kiedyś, jak malowałam moje panie, sama sobie robiłam taką mieszankę tego pudru. Jedna, potem druga klientka mówiła mi: „Pani czymś takim to wykończyła i tak to się trzymało”. Mówiłam, że robię to sama, na co one: A może mi Pani trochę odsypać?”. Brałam taki woreczek śniadaniowy, wiązałam supełek i tak kupowały.

Nazwę wymyśliły klientki. Kiedyś zadzwoniła do mnie jedna z nich i powiedziała, że ona już jest uzależniona od tego pudru, że to jest jak kokaina. I postanowiłam, że mamy to kokaina! Znalazłam firmę, która zrobi mi opakowania i ja sama to mieszam. Wyznaczam sobie jeden dzień w miesiącu i produkuje.

 

H&M: Czy ma Pani swój ulubiony inspirujący/motywujący cytat?

 

Dorota Lange: „Siła jest kobietą”. My kobiety jesteśmy bardzo silne wbrew pozorom. Nawet ja sama przechodziłam taki moment. Kiedy było naprawdę źle, to uważam, że mężczyzna by się załamał. Oni są dużo słabsi. Siła jest kobietą. Może to też kwestia tego, że otaczam się silnymi kobietami. One sobie świetnie radzą, może lepiej niż mężczyźni. Kobieta jest siłą samą w sobie.

 

H&M: Co poradziłaby Pani wszystkim kobietom, które nie są pewne swoich pomysłów i boją się zrobić pierwszy krok?

 

Dorota Lange: Niech robią! W życiu trzeba też popełniać błędy, bo to one nas kształtują. One nas uczą. Ja też nie od razu zaczęłam robić to co lubię, ale musiałam właśnie zdobyć pewne doświadczenia. Czasami, kiedy przytrafiają nam się złe rzeczy, kiedy się w życiu potkniemy, pytamy „Dlaczego?”. To naprawdę jest nam potrzebne. Mnie takie rzeczy bardzo wzmocniły. Doświadczenia moich koleżanek, przyjaciółek, które też miały jakieś zakręty i czasem zawodowo coś poszło nie tak. Ich historie również mnie czegoś nauczyły. Swego czasu miałam spółkę z moją przyjaciółką Bogusią. Przyjaźnimy się od szkoły średniej. Znamy się już tyle lat, że niedługo stuknie nam 30sta rocznica. Zainwestowałam w tę firmę dużo pieniędzy, Bogusia też miała zajmować się tą firmą. Zbankrutowałyśmy. Straciłam wszystkie pieniądze. A my do dzisiaj się przyjaźnimy. Te pieniądze nigdy nas nie podzieliły. Ja byłam dojrzałą kobietą, podjęłam świadomą decyzję i poniosłam tego konsekwencje. Nabrałam pewnych doświadczeń. Podsumowując, nawet jeżeli istnieje prawdopodobieństwo, że się potkniemy, warto próbować, bo możemy zyskać znacznie więcej niż nam się wydaje.

 

 

H&M: Co według Pani kryje się pod słowami Przedsiębiorcza Kobieta?

 

856108F2-753F-4B3E-A7C0-E78EABC7E0AB.jpeg

 

Dorota Lange: Silna kobieta to pierwsze co mi się nasuwa na myśl. Taka, która podejmuje wyzwania. Jeśli upadnie to się podniesie, poprawi koronę i jeszcze mało tego, poprawi koronę koleżance. Uważam, że kobiety powinny sobie nawzajem pomagać. Jak jedna odnosi sukces to powinna pociągnąć za sobą kolejne kobiety, podać im rękę. Bardzo nie lubię zawiści między kobietkami. Powinnyśmy się wspierać. Moja przyjaciółka Magda, z któ prowadzę kanał, na wystąpieniu w Warszawie nazwała rzecz po imieniu: „…my kobiety jesteśmy plemienne”. Kiedyś były plemiona i kobiety razem siedziały i szyły, tworzyły takie grupki. W tej chwili tego no nie robimy, ale ta plemienność gdzieś tam w nas pozostała. Właśnie dlatego powinnyśmy się wspierać. Z Magdą mamy swoje plemię, kobiety które się wspierają.

H&M: Dziękujemy za wywiad.

82A524A8-17FA-4BCE-9B38-B85A6D17D74E.jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wywiad z Dorotą Lange przeprowadziły: Hanna Zdanowicz i Magdalena Jaroma

 

Kategorie
Nasze projekty